[Do zobaczenia] Punisher

10 lutego 2018 0 przez Aleksandra
punisher

Punisher to jeden z tych seriali, po które sama nigdy bym nie sięgnęła – zupełnie nie przemawiają do mnie historie o samotnych mścicielach, którzy niszczą całe instytucje, nie mając w zasadzie nic, co mogło by im w tym pomóc. Pod namową jednak obejrzałam i muszę przyznać, że wszystko, co do czego spodziewałam się, że będzie minusem serialu rzeczywiście nim było, ale parę ciekawostek też znalazłam.

Frank po dokonaniu zemsty próbował żyć w miarę normalnie. Znalazł pracę, której poświęcał się bez reszty, wspominał przeszłość i na więcej czasu mu nie starczało. Tak mogłoby być jeszcze przez wiele lat, gdyby nie dostał informacji od tajemniczego Micro, świadczących o tym, że jego vendetta jeszcze się nie zakończyła.

Punsher jest serialem krwawym. Bohaterowie biją się, torturują, strzelają do siebie, później opatrują swoje rany… Pod tym kątem wrażliwi powinni uważać, zwłaszcza, że jest kilka naprawdę paskudnie wyglądających scen, naprawdę niesamowicie naturalistycznych. Na tym jednak realizm się kończy, bo przy wyczynach Franka (Jon Bernthal) wymiękłby nawet niezniszczalny Luke Cage. To, ile razy w ciągu 13 odcinków Castle obrywa tak, że jest bliski śmierci a potem sobie najspokojniej w życiu wstaje i niczym nie przejmuje, rusza do kolejnej walki jest zatrważające. Nieczęsto mnie takie rzeczy rażą – zwykle oglądam produkcje o superbohaterach, którzy faktycznie regenerują się błyskawicznie dzięki swoim mocom, ale tu twórcy najwyraźniej zapomnieli, że Punisher jest zwykłym facetem, człowiekiem, bez żadnej mocy czy innego supergenu.

Świat Punishera to świat jednoznacznie zły i męski. Nie ma w nim miejsca na pozytywne uczucia czy wydarzenia. Nawet miłość zostaje skażona opuszczeniem, zdradą i narażaniem na niebezpieczeństwo. Postacie kobiece są nieliczne i w zasadzie bezradne. Doświadczona agentka, Dinah Madani (Amber Revah), sama nie podejmuje właściwie żadnej decyzji, a motywują ją namowy mężczyzn, by zachowała się w określony sposób lub lojalność wobec innych mężczyznach. Wszystkie decyzje podjęte przez nią bez udziału mężczyzny lub wbrew jego woli kończą się tragicznie. Jej matka jest cudowną konformistką – walki o wolność i sprawiedliwość są świetne, ale tylko jeśli jej nie dotyczą. Natomiast żona Micro sama nie radzi sobie z niczym, nawet domem i dziećmi. Obraz kobiecości w serialu jest naprawdę przerażający i ratuje go, o ironio, tylko postać Karen, która nie dość, że zmądrzała od Daredevila, to jeszcze jako jedyna ma charakter i nie czeka na ratunek.

Ciekawie wypada wątek żołnierzy, którzy powrócili z frontu i nie mogą się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Grupa wsparcia prowadzona przez Curtisa (Jason R. Moore) jest ciekawym przerywnikiem serialu, zwłaszcza, że wprowadza nowy interesujący wątek – „prawdziwego patrioty”, Lewisa Wilsona (Daniel Webber). Wątek o tyle ciekawy, że wprowadzony przy pomocy dyskusji nad powszechnym dostępem do broni i niebezpieczeństw z jakimi się wiąże, ale i wolności. Sam motyw patrioty brzmi niebezpiecznie znajomo i nasuwa skojarzenie z grupami narodowymi, które coraz częściej zajmują ostre stanowiska w dyskusjach publicznych. W tym przypadku ukazano go jako jednoznacznie szalonego i tchórzliwego młokosa i myślę, że to trochę spłyca cały wątek – nie ukazuje realnego niebezpieczeństwa, jakim jest.

Jeśli kogoś jeszcze nie zniechęciłam do Punishera i ma ochotę go obejrzeć, to życzę dobrej zabawy -mam nadzieję, że lepszej niż w moim przypadku – jakkolwiek doceniam podjęcie poważniejszej tematyki, to jednak filmy i seriale akcji nie są dla mnie. Polecam jednak zaczęcie od Daredevila – inaczej wiele rzeczy może być zupełnie niezrozumiałych.

Tytuł: Punisher

Rok produkcji: 2017

Liczba sezonów: 1

Liczba odcinków: 13